Aktualności

16.01.2022 | Wyświetleń: 326

ŻAK STARSZY: Wygrana u siebie, przegrana o włos na wyjeździe

Hokejowy weekend dla naszej drużyny Żaka Starszego dobiegł końca. Zawodnicy MMKS-u Podhale Nowy Targ stoczyli w jego trakcie dwa spotkania, z czego jedno zwyciężyli. Co ciekawe, w czasie minionych rozgrywek zdobyli łącznie aż... 20 bramek!

MECZ Z DĘBICĄ
Sobota 15 stycznia przyniosła ligowe rozgrywki na własnym lodzie z zespołem z Dębicy. W starciu z zawodnikami KH Dębicy Podhale zaczęło punktowanie ekspresowo. Worek z bramkami otworzył już w 1:50 Garbyś Wsół, który po wspólnej akcji z Karolem Kalatą i Stanisławem Michalskim perfekcyjnie wykończył ją trafieniem. Później punktowali Maksymilian Rusnak, ponownie Wsół i jeszcze raz Rusnak. Rywale także nie pozostali obojętni i w 11 minucie zdobyli swoją jedyną bramkę. Tercja zakończyła się więc wynikiem 4:1.  
 
Kolejna tercja przyniosła kolejne świetne zagrywki ze strony Podhala, które poskutkowały aż 9 celnymi trafieniami. Dla "Szarotek" bramki zdobyli Alex Kolendowicz, Kacper Jastrzębski x2, Garbyś Wsół x3, Maksymilian Rusnak, Karol Kalata i Stanisław Michalski. Rywale ponownie odpowiedzieli 1 raz. Zbliżenie się jednak do wyniku Podhala stawało się trudniejsze z każdą kolejną minutą. Wynik 14:2 przed tercją trzecią dawał małe szanse na odrobienie strat, tym bardziej, że "Szarotki" nie zwalniały tempa i już po 56 sekundach tercji trzeciej znowu dorzuciły trafienie do puli punktów!!!
Strzelił Makymilian Rusnak. W 42 minucie swoją bramkę dorzucił Karol Kalata, po nim Gabriel Wsół i Stanisław Michalski. W 47 minucie rywale podwyższyli wynik na 17:3. To dodało im skrzydeł, bo od tej pory krążek był po ich stronie. Na 9 minut przed końcem strzelił Krzysztof Bujak, a kolejne 6 minut później Bartosz Bruch, co dawało wynik 17:5. Ostatnie słowo miał jednak Patryk Kozielski grający z "Szarotką" na piersi, który w 58:38 posłał celnie krążek do bramki Dębicy. Ustalił tym samym wynik meczu na 18:5 (4:1, 9:1, 5:3).
 
KIERUNEK OŚWIĘCIM
Po tym fantastycznym zwycięstwie nasi przenieśli się do Oświęcimia, gdzie w niedzielę 16 stycznia zagrali z Unią Oświęcim. Ten mecz przybrał zupełnie inny wymiar. Rywale byli w świetnej dyspozycji i obie drużyny szły łeb w łeb. Początkowo Podhale zebrało serię kar, po czym w 12:38 rywale przypuścili skuteczny atak i odskoczyli na 1:0. Nie trwało to jednak długo, bo 2 minuty później Karol Kalata i Stanisław Michalski wyszli ze skutecznym atakiem i Kalata umieścił krążek w bramce rywali. To sprawiło, że tercja zakończyła się wynikiem 1:1. Tercja druga ponownie przyniosła dość ostry początek. Przez pierwsze 10 minut gry na konto Unii wpadły 3 kary, a Podhala 1. Uspokojenie się gry w dalszej części nie przyniosło zbyt wielu trafień. Jedyne zarezerwował dla siebie Aleksander Wanat grający w barwach rywali. Dokładnie w 39:30 zmienił wynik na 2:1.
 
W tercji trzeciej Podhale nie zamierzało odpuścić i w 48 minucie po celnym trafieniu Gabrysia Wsół zespół cieszył się remisu 2:2. Gdy wydawało się, że taki stan rzeczy utrzyma się już do końca, bo w 59 minucie wciąż panował remis, to 6 sekund później wynik ten uległ zmianie na 3:2 dla Unii. 54 sekundy niestety nie wystarczyły, by odrobić straty i mecz zakończył się - po zaciętej walce do samego końca - zwycięstwem rywali 3:2 (1:1, 1:0, 1:1)

Wczoraj graliśmy z Dębicą i wygraliśmy 18:5. Dziś graliśmy z Oświęcimiem. Niestety przegraliśmy 3:2. Zwycięską bramkę udało się przeciwnikowi strzelić w ostatniej minucie. Warto też wspomnieć o sytuacji z drugiej tercji, w której zdobyliśmy gola. Sędziowie jednak nie do końca pewni czy był gol, czy nie był i orzekli, że nie było. Na zimno i na spokojnie…. gol był. Mecz moim zdaniem powinien się w najgorszym przypadku skończyć dogrywką albo karnymi. Dwa gole straciliśmy po naszych przypadkowych zagraniach pod naszą bramką. Praktycznie po odbiciu się od naszych łyżew albo od kija. – podsumował weekend trener Grzegorz Brejta.
 
To był wymagający weekend. Choć w drugim meczu brakło odrobiny szczęścia, to zespół wrócił do domu z nowym bagażem doświadczeń i może pochwalić się aż 20 zdobytymi bramki w ciągu zaledwie 2 meczy.
 

 

Powrót