Gabriel Wolski:

 

 "Wielu ludzi przeszło hokejową drogą w naszym Miasteczku"

 



 
 




zdj. Michał Adamowski



NOWY TARG. - Mecz kiedyś był wielkim widowiskiem w Mieście. Chciałabym, aby w jakimś stopniu to wróciło, choć wiem, że w obecnych czasach to będzie trudne - mówi Gabriel Wolski. Twórca zwracających uwagę plakatów cyklu "Kulturalna Stolica Podhala" - opowiada nam o swoim zaangażowaniu w sprawy hokeja i MMKS Podhale Nowy Targ oraz nowych pomysłach.

To co robi Pan dla MMKS wykracza znacznie poza definicję "kibica". To nie tylko uczestnictwo w meczach, czy wiedza na temat wyników i kariery zawodników.

- Chciałem pomóc jako kibic w inny sposób, wykorzystując moje umiejętności plastyczne. Stworzyłem nową szatę graficzną dla oficjalnej strony oraz założyłem profil dla kibiców na portalu społecznościowym, gdzie próbuję ożywić środowisko kibiców. Pomagam ogarnąć graficzne tematy związane z działalnością klubu. Ciesze się, że mogę dołożyć jakąś cegiełkę.

Własne doświadczenia na lodzie?

- Tylko kibic, jako dziecko chciałem grać, ale z rożnych przyczyn się nie udało. Były mecze na butach koło bloku.

A tabele, wyniki, zestawienia, śledzenie karier zawodników? Robi Pan to?

- Śledzę tabele, interesuje się tym, ale nie jestem statystykiem. Od czasu gdy przygotowywałem wystawę "80 lat Podhala" bardziej zainteresowałem się "człowiekiem", jednostką. Wielu ludzi przeszło hokejową drogą w naszym Miasteczku.

...i były to różne drogi. Pańska - pokazuje, że w różny sposób można okazywać sympatię dla klubu. Przywołana wystawa to nie jedyna forma zatrzymania historii klubu.

- Jak wcześniej wspomniałem tworzę oprawę graficzną i elementy poligrafii dla Klubu, ale też tworzę w wolnych chwilach grafiki z hokeistami dostępne dla fanów i różnego typu zapowiedzi na mecze. Chcę, żeby zachęcały do przyjścia na mecz. Lodowisko było kiedyś areną spotkań drużyn, ale też kibiców. Mecz kiedyś był wielkim widowiskiem w Mieście. Chciałabym, aby w jakimś stopniu to wróciło, choć wiem, że w obecnych czasach to będzie trudne. Ludzie dziś mają inne wymagania, inne standardy.

Czy to znaczy, że w Mieście zniknął "duch hokejowy"?

- Nie zniknął, trochę się wykruszył i zdewaluował. Jak w całym kraju. Ludzie chcą wyników już, zaraz, szybko, a po takich zgliszczach jak zostały ciężko i pomału się odbudowuje.

Chyba w takich niekorzystnych okolicznościach i trudnych czasach - szczególnie potrzebni są kibice?

- Ogromnie. W wielu klubach na świecie przeżywają lub przezywali kryzys i w wielu przypadkach kibice pomagali rożnymi akcjami, pomysłami, swoim zaangażowaniem. U nas także. Wystarczy wspomnieć remonty szatni sprzed paru lat na MHL. Kibice są ważnym elementem tej układanki. Gdyby nie oni to sportowcy dalej np. jeździli po zamarzniętej rzece.

Jest już kolejny pomysł na zmobilizowanie fanów?

- Powołaliśmy Stowarzyszenie Dalej Podhale, które ma sporo pomysłów. Jest to grupa dojrzałych facetów z głową na karku, z pomysłami i chęciami.

Kim są członkowie stowarzyszenia?

- To ludzie rożnych profesji, łączy ich miłość do Szarotek i lata wspólnych emocji na trybunach.

Pierwsze plany stowarzyszenia?

- Murale na mieście o tematyce poświęconej Szarotkom oraz pielęgnowanie i upowszechnianie historii Podhala w świadomości kibiców, ale też i na zewnątrz, poza regionem. Chcemy też aplikować z wnioskiem na ciekawy projekt, ale nie chcę jeszcze zdradzać szczegółów.

W takim razie - w imieniu tych, którzy nie mieli wcześniej okazji widzieć tych grafik, a chcieliby je mieć w swoich zbiorach - w jaki sposób można je zdobyć?

- One są na znanym portalu społecznościowym, ale pracuję nad tym by były dostępne szerzej na stronie Klubu. W przyszłości będą dostępne jeszcze w innym wymiarze.

Rozmawiała Sabina Palka
---
W galerii poniżej - grafiki Gabriela Wolskiego, w niektórych wykorzystane zostały zdj. Pawła Budzyka 

zródło podhale24.pl