Aktualności

Trener Brejta podsumowuje sezon

Trener Grzegorz Brejta, który doprowadził nasz zespół Żaka Młodszego na szczyt tabeli w rozgrywkach ligowych MOZHL, podsumowuje miniony, trudny sezon, który przebiegł w cieniu pandemii. Zachęcamy do lektury!

Koniec sezonu, to taka refleksja. Co się udało? Nad czym jeszcze trzeba pracować? Ja lubię zastanowić się nad tym, z kim ja mam przyjemność pracować. 
Mam Bartosza i Jakuba. Na początku sezonu pierwsze moje wrażenie, kiedy widziałem grę naszych bramkarzy, to zastanawiałem się czy faktycznie tak trudno jest w nich trafić krążkiem. A potem dzień po dniu, miesiąc po miesiącu, mecz po meczu, byłem pod ogromnym wrażeniem ilości wykonanej pracy przez chłopaków i postępu jaki zrobili w kierunku tego aby przeciwnik w większości trafiał w nich  a nie do bramki. Bronią...  Zdobyłem się nawet na odwagę i powiedziałem im to wprost, że jestem pod ogromnym wrażeniem ich postępu. 
Mam Adriana. 
Człowieka do działań obronno zaczepnych. Bardziej zaczepnych. 
Mam Piotrka. Przeważnie przyjeżdża na trening już ubrany do połowy sprzętu. Zastanawiam się, czy ja bym sprostał wszystkim trudnościom z jakimi radzi sobie Piotrek. Zwłaszcza jeśli chodzi o odległości. I tak dzień po dniu, trening po treningu. Ogromny postęp. 
Mam Huberta i Mieszka. Hubert kiedyś stanął na drodze rozpędzonego, dwa razy większego od siebie zawodnika. Wyglądało to mniej więcej tak, jakby mały piesek wpadł pod samochód. Po czym wstał i grał dalej a "auto" się zepsuło nie wiadomo dlaczego. Pamiętam, że zapytałem Huberta o to, czy wszystko ok? 
Pamiętam do teraz ten wyraz zdziwienia faktem, że wogóle zadałem to pytanie.  
Mieszko.... przytoczę tylko pewien dialog. 
"-  I z czego się tak cieszysz?!
- Biłem się. "
Myślę, że gdyby Mieszko został zapytany o trzecią zasadę dynamiki Newtona, to odpowiedź brzmiała by mniej więcej tak: 
" Nie mam czasu na pierdoły, ja jestem dopiero w 4 klasie." A Hubert by mu przytakiwał.
Mam Szymona. 
Szymon zawsze mi przytaknął, kiedy dawałem mu jakiekolwiek wskazówki. Zawsze. A potem zrobił po swojemu, zupełnie nie tak jak miało być i........ efekt był taki jak zamierzony. Gol.
Szymek jest idealny moim zdaniem na spotkania z ludźmi, którzy opowiadają o Wembley 74 albo o Katowicach 76. Idealny słuchacz. Do teraz zastanawiam się, czy więcej Szymek nauczył się ode mnie, czy ja od Szymka. 
Mam Bartka W.
Nie wiem jak on to robi. Ma dar i umiejętność zabrania krążka, przejechania wszystkich..... bez przyśpieszania. Czysta ekonomia. VOLVO. Ze Szwecji. Pamiętam pierwsze treningi. Im ja bardziej naciskałem na to aby Bartek przyspieszył, to tym bardziej podejrzewałem go o to że zwalnia, aby mnie zdenerwować. Robi to specjalnie!!! Mniejsza o to..... Gol to gol. 
Mam Maćka. Maciek złamał nogę na ostatnim treningu. Była gra. 
Rozmowa Maćka przez Messenger jest dołączona. Sami możemy określić..... "profil".
Dodam tylko, że Maciek tak jak Piotrek ma daleko i trudno. Rodzice Piotrka i Maćka codziennie dokonują cudów. Maciek i Piotrek mówią tylko, że ma być cud. Cudotworcy. 
Mam Patryka W. 
Patryk poprawił jazdę na łyżwach do tego stopnia, że teraz podejrzewam go o to, czy nie ma zamontowanego "Endomondo" i nie ma się rozliczać z przejechanych kilometrów ..... jeździ. 
Ogromny postęp. Teraz można śmiało dawać Patrykowi kolejne rzeczy do tej jazdy.  Jakąś muzykę na początek.... gole przy muzyce. 
Mam Kamila B. 
Kolejny dla którego gol, to gol. Największą radość sprawia Kamilowi to, że to nie on strzela. Moim zdaniem mógł zdobyć w tym sezonie całą masę goli. Mam do czynienia z młodym hokeistą, któremu największą radość sprawia podawanie do "pustej". Kamil cieszy się tylko wtedy, kiedy inni się cieszą. 
Mam Filipa. 
Filip wsadzi głowę tam, gdzie inni włącznie ze mną będą bać się wsadzić kij. Bo jeszcze się złamie..... 
Czasem zastanawiam się, czy będę kiedyś świadkiem tego, że Filip idzie "pod strzał", dostaje w nogę, zwija się z bólu i kilka sekund później znów dostaje w tą samą nogę w to samo miejsce, zwija się bardziej i ........ znów.  Myślę, że to tylko kwestia czasu i doświadczenia w szybkim leczeniu ran.... tłuczonych.
Mam Eryka. 
Kiedyś mnie poniosło i powiedziałem do chłopaków, że mają walczyć co najmniej tak, jakby byli sanoczanami. Eryk zapytał mnie wtedy: 
"A możemy jak Górale?" 
Po tego typu prowokacji dobrze jest się później upewnić, że jest się po właściwej stronie. Efekt był piorunujący. 
Mam Karola. Karol w tym sezonie prawie zawsze się spóźnił na trening i........ zawsze na nim był. Szkoła.......
To co się nauczy to zastosuje, a jak mu się jeszcze spodoba, to nawet zdobywanie goli zejdzie na dalszy plan, byle by "pokręcić". 
Nieprawdopodobne kiwki czasem. Długo trzeba było Karola namawiać aby zaczął strzelać. Strzela. 
Mam Gabrysia. Urodził się chyba tylko po to aby zadawać ciągle jedno i to samo pytanie: 
"Gramy?" 
Drugie pytanie zaraz po tym jak się okaże, że nie gramy, jest....... "Kto ze mną zagra?" 
Bo Gabryś zawsze w coś gra. Legenda głosi,  że gra nawet we śnie. A kiedy gra, to wygląda to mniej więcej tak jak na zdjęciu. 
"Nikt nie odbierze mi krążka, Możecie mnie co najwyżej pocałować w stopę."
Mam Helę. 
Hela dość szybko nauczyła się, że to nie jest skład z porcelaną. Niektórzy się już przekonali a niektórych to czeka dopiero. 
Mam Patryka K., Michała, Kamila M, jest Żenia. 
Wszyscy już grali mecze. Choć zaczęli całkiem niedawno i praktycznie od podstaw. 
Patryk największy postęp w jeździe. 
Michał zmysł do gry. 
Kamil cierpliwość i konsekwencja w działaniu. 
Żenia nieustępliwość w nadrabianiu braków. 
Wszyscy do gry. 
Jest Marcjanna. Bardzo ciężko pracuje a zaczęła od zera. Nie grała jeszcze w meczu, bo mnie zabrakło odwagi. Myślę, że szybko to zostanie naprawione. 
Mamy jeszcze wszyscy nasze kierowniczki. 
Kingę i Monikę. Ja nie bardzo wiem jak podziękować za ogrom pracy jaki został włożony przez dziewczyny, w to aby drużyna funkcjonowała na tip-top. 
Ale znam dzieciaki. One potrafią podziękować. 
Tylko ja i może kilka innych osób wie, że nie chciałem pracować z Żakiem Młodszym w tym sezonie. Ale bym popełnił błąd.


fot. Szymon Pyzowski

Powrót