Aktualności

Chcemy stworzyć najnowszy i najlepszy system treningowy dla młodych bramkarzy

Trzykrotny olimpijczyk, trener hokejowy, nazwany Archaniołem Gabrielem polskiej bramki – Gabriel Samolej oraz reprezentant Polski w Mistrzostwach Świata w Hokeju na Lodzie, wieloletni zawodnik zagranicznych klubów – Przemysław Odrobny, opowiadają o początkach przygody z hokejem, a także o swoich planach i roli w MMKS Podhale Nowy Targ.

Monika Kosakowska: Na początek sięgnijmy do przeszłości. Dlaczego i w którym momencie życia hokej stał się pasją?

Przemysław Odrobny: Przygodę z hokejem zacząłem w wieku 8 lat dzięki tacie. Razem zaczęliśmy chodzić na mecze Stoczniowca w Gdańsku. Potem była szkółka hokejowa w Hali Olivia. Pierwszy kontakt z lodem, coś zaiskrzyło. Następnym etapem była szkoła sportowa w Gdańsku. W miarę upływu czasu zainteresowanie hokejem przerodziło się w pasję. Chciałem grać coraz lepiej, pokonywać kolejne szczeble wtajemniczenia bramkarskiego. Być w tym, co robię dobrym, coraz lepszym. Z tej pasji narodził się pomysł założenia Szkoły Bramkarskiej kształcącej bramkarzy w sposób nowoczesny, inny niż dotychczas w Polsce.
 
M.K.: A jak wyglądał mniej więcej ten pierwszy mecz hokejowy?

P.O.: Miałem 8, może 9 lat. To był turniej mini hokeja, dwie miniaturowe bramki. Pamiętam że od początku starałem się grać z tyłu, asekurować drużynę, bronić bramki. Zaczynając Szkołę Sportową postanowiłem zostać bramkarzem.
 
M.K.: Dlaczego bramkarz? Była to po prostu fascynacja od pierwszego momentu?

P.O.: Tak fascynacja, ale na początku sprzętem bramkarskim. Kask bramkarski, parkany łapaczka, odbijaczka – to przemawiało do wyobraźni.
 
M.K.: Czyli to było zaczątkiem tej myśli, żeby być jednak bramkarzem? Po prostu chodziło o sprzęt bramkarski?

P.O.: W pewnym sensie tak. Niemniej jednak bardzo szybko zachwyciłem się grą bramkarza, bo to taka indywidualna pozycja. Zawodników jest wielu, bramkarz tylko jeden.
 
M.K.: To samo pytanie kieruję w stronę Pana Gabriela Samoleja. Jak zaczęła się Pana przygoda z hokejem?

Gabriel Samolej: W cudzysłowie, nie miałem innego wyjścia, bo kiedy byłem małym chłopakiem, hokej to była rzecz podstawowa. Dyscyplina, o której każdy chłopak marzył i żeby dostać się do klasy sportowej, trzeba było przejść selekcję.

M.K. Czyli można powiedzieć, że był to przywilej?

G.S.: Tak, dokładnie. Trenerzy wybierali ze szkół po dwóch, trzech chłopaków, którzy mieli jakiś sportowy talent, lepiej radzili sobie na zajęciach fizycznych. I tak to wyglądało.

M.K.: A dlaczego bramkarz?

G.S.: W dzieciństwie byłem zafascynowany Holeczkiem, to był świetny bramkarz czechosłowacki. Poza tym indywidualność w zespole była taką podstawową rzeczą, która zaważyła na mojej decyzji, co do bycia na tej pozycji. Trzeba powiedzieć też, że jest ona stresującą dlatego, że jak jest źle, całość skupia się na bramkarzu i trzeba z powrotem po nieudanym meczu się odbudować i wyjść do przodu, bo zawsze znajdzie się ktoś, kto powie: Przegraliśmy przez niego.

M.K.: I jak na przykład radzić sobie z taką presją? Bo to chyba jest ogromna presja dla bramkarza?

P.O.: Presja, hm? W każdej dyscyplinie sportu jest rywalizacja, pojawia się presja wyników. Każdy sportowiec musi znaleźć swój własny sposób na opanowanie stresu. Ja osobiście potrafię się wyłączyć i skupić tylko na meczu. Tego złego stresu nie odczuwam, a ten dobry pomaga mi w osiągnięciu lepszej dyspozycji, czy formy.
 
M.K.: Obecnie wróciliście do prowadzenia treningów bramkarskich w MMKS Podhale Nowy Targ. W zeszłym roku już prowadziliście takie treningi w tym klubie. Czy obecnie czymś się różnią od poprzednich, czy jest to po prostu kontynuacja wcześniej zaczętego dzieła? Jak to wygląda?

P.O.: W tym roku jest to kontynuacja treningów, jednak wprowadziliśmy pewne innowacje do nich. Współpracujemy z trenerami zagranicznymi z ligi KHL – Kiril Korenkov i NHL – Stefan Lunner. Ustalamy wspólnie program szkoleniowy dostosowując go indywidualnie do danego zawodnika. Wykorzystujemy podczas treningu między innymi kamery nagrywając poszczególnych bramkarzy, a po zajęciach następuje analiza video. Chcemy stworzyć naszym duetem w Nowym Targu najnowszy i najlepszy system treningowy dla młodych bramkarzy.
 
G.S.: Pewne elementy w sztuce bramkarskiej się nie zmieniają, ale postęp idzie cały czas do przodu, a wraz z nim technika bronienia. I świetną rzeczą jest, że Przemek wylądował w Nowym Targu, dlatego że grając we Francji, czy w Wielkiej Brytanii, gdzie te metody już od dawna zostały zarażone, w połączeniu z moim doświadczeniem może przekazać tym chłopakom pewne nowinki, do których my już jesteśmy przyzwyczajani jeżdżąc na campy.
 
M.K.: Jeszcze odnośnie samych zajęć bramkarskich od strony kuchni. Jak to ogólnie wygląda? Czego tam się uczy te dzieci i czy trudno jest tę wiedzę przekazać?

P.O.: Praca bramkarza, to ciężki kawałek chleba. Praca i jeszcze raz praca. Jeżeli ktoś w stu procentach wykonuje ćwiczenia, które zostały zalecone, to będzie piął się do góry i szedł w dobrym kierunku. Jeżeli będzie tylko obserwował i obijał się, to stanie w miejscu i nic nie osiągnie. Z pomocą trenera Gabriela Samoleja i innych wybitnych trenerów, z którymi mam możliwość pracy, postaramy się przekazać naszym bramkarzom wiedzę, korzystając z najnowszych technologii treningowych. Uczymy przede wszystkim prawidłowej jazdy na łyżwach, postawy bramkarskiej, poruszania się w bramce i umiejętności oceny sytuacji na lodzie.

G.S.: Jeżeli uczestnicy zajęć bramkarskich faktycznie chcą wiązać przyszłość z tą pasją, to muszą się poświęcić całkowicie reżimowi treningowemu. Muszą też zachować pewne normy, które każdy zawodnik powinien mieć, czyli pełny profesjonalizm, podejście do treningu, nieopuszczanie ich i walka cały czas ze swoimi słabościami. Ważną rzeczą jest także, żeby nikt nikogo do tego nie zmuszał.
 
M.K.: Niestety często dzieje się tak, że rodzice ubierają dzieci w swoje pasje.

G.S.: Tak. To trzeba kochać, trzeba się poświęcić i w takim układzie to na pewno przyniesie efekty, bo liczy się nie tylko talent, ale też ciężka praca.
 
M.K.: Mam nadzieję, że kiedy wszyscy zobaczą, że w MMKS Podhale Nowy Targ pojawiły się autorytety, będą chcieli to wykorzystać jak najlepiej, czyli szkolić się i udoskonalać swoje umiejętności.

G.S.: Też mamy taką nadzieję.
 
P.O.: Zapraszam rodziców i bramkarzy (bramkarki) na nasze treningi. Całość jest dostosowana do rożnych grup wiekowych. Z perspektywy campów można powiedzieć, że zarówno 6-latek dawał sobie radę z ćwiczeniami, które miał założone, jak również 23-latek Max Gorodeski, Białorusin z extraligi. Każdy był wymęczony, ale tez zadowolony. Zapraszam na moją stronę Shemmy Goalie School.
 
M.K.: Dziękuję za rozmowę.
 
 
 

Powrót